Dolina Strążyska i Siklawica

Tym sposobem dotarliśmy do ostatniego dnia naszej wędrówki. Udaliśmy się do Doliny Strążyskiej oraz pod wodospad Siklawica.

Jest to jedno z takich miejsc, gdzie aby zrobić choć jedno zdjecie, na którym nie będzie czyjejś głowy, nogi, ręki lub całej jego rodziny trzeba albo przyjść z samego rana, albo …i tak było w naszym przypadku, zostać przyłapanym przez burzę w górach.
Wytrwale poczekaliśmy aż wszyscy inni uciekną i w końcu mogliśmy również i my zrobić kilka zdjęć tego miejsca zanim faktycznie czas było uciekać.

Na szczęście niedaleko znajdowała się Herbaciarnia „Parzenica”, która …i tu niespodzianka…wcale nie była herbaciarnią a przynajmniej taką jak można sobie wyobrazić wnioskując po nazwie. Był to raczej bardzo mały, ciasny i klimatyczny szałas, który witał gości szyldem „Dobre jadło, dobre piciy, syćka siy zadowoliciy”.

Ja więc stosując się do mojego ulubionego powiedzenia: „Nie tego nom dojcie, co sie w piecu piece, ino tego dojcie, co z baryłki ciece..” skosztowałem niejednego piwa, które muszę przyznać podczas burzy w górach, w szałasie, przy świeczce smakowało po prostu rewelacyjnie.

Po burzy spokojnie zeszliśmy ze szkalu ,tym samym kończąc nasze wędrówki po górach.

FOTKI OLI

PANORAMA OLI

W Herbaciarni „Parzenica”

Ten wpis został opublikowany w kategorii Fotografia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s