„Pojedziemy na łów, na łów towarzyszu mój”

Wczoraj wieczorem wybrałem się na łowy🙂

Pierwszy raz wyruszyłem z zamiarem „ustrzelenia spadających gwiazd”.

Robienie takich zdjęć przypomniało mi „stare dobre czasy” fotografii analogowej. Robiąc takie zdjęcie nie ma się pojęcia, jaki będzie efekt końcowy. Oczywiście można się domyślać a raczej liczyć, że dogadam się z aparatem na tyle, że efekt końcowy będzie taki, o jakim ja myślę, ale sprawdzić można to faktycznie dopiero wywołując RAWy. Tu nie pomaga ani wizjer ani podgląd zdjęcia. Zrobienie jednej fotki nie licząc ustawienia aparatu, kadrowania i ustawiania parametrów to jakieś 2 minuty. DWIE długie minuty oczekiwania tylko na to aby przeleciała jakaś asteroida w miejscu, w którym wcale nie ustawiłeś swojego aparatu🙂 DWIE długie minuty, z czego druga to obrabianie zdjęcia przez aparat co uniemożliwia robienia kolejnego a co za tym idzie daje pole do popisu matce naturze, która akurat wtedy przed obiektyw wyśle Ci wymarzony obiekt (fakt).

Nie do końca zdawałem sobie sprawę jak trudne jest to zadanie. Uzbrojony w aparat, statyw, krem przeciw komarom, (który się nie przydał) i kilka innych rzeczy wyruszyłem w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca. Tu pierwszy błąd: ZA BLISKO PIŁY! Światła miasta nawet, jeśli nie są widoczne gołym okiem widać bardzo mocno na zdjęciu.

Druga sprawa to czas naświetlania takiego zdjęcia. Wszystko trzeba mnożyć razy dwa, ponieważ aparat poświęca mniej więcej tyle samo czasu na wykonanie zdjęcia, co jego zapisanie i tak naświetlane przez minutę zdjęcie wywołuje się przez dwie minuty zanim miniaturowy obraz efektu można było zobaczyć na ekraniku. I tu brak wężyka spustowego dawał się we znaki.  Oczywiście nie ma ani czasu ani możliwości na ocenę tego, co się zapisało, bo przecież w tym czasie może akurat uciec nam „gwiazda”, więc strzela się kolejny raz a efekty można ocenić dopiero w domu.

Szczerze mówiąc trzeba nie lada szczęścia, cierpliwości i dobrego miejsca, aby coś złapać.

Nie mniej jednak jest to wspaniałe uczucie, piękne niebo, cisza… zwłaszcza gdy w lasku obok ciebie zaczyna coś szeleścić a po głowie biegają myśli typu „myśliwy to chociaż ma broń a ja ??!!”😀

Pulę życzeń wyczerpałem na pewno a spadających gwiazd było naprawdę sporo. Niestety tylko (lub aż) dwie trafiły tam gdzie powinny😀

Poniżej fotki, zapraszam🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii Fotografia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s